W związku z tym, że mieszkamy w Szkocji, nasza córka idzie
do szkoły w wieku 5 lat i rok szkolny rozpoczyna 17 sierpnia. Właśnie
skończyliśmy kompletować wyprawkę i jestem w ciężkim szoku, jakże różni się
nasza lista zakupów od tego, ile musi dla swoje pociechy zakupić mama
mieszkająca w Polsce.
Przedstawię Wam naszą listę (na zdjęciach nasze zakupy):
- plecak
- piórnik
- worek na strój gimnastyczny
-lunch box
-butelka na wodę
- uniform szkolny (w przypadku dziewczynki jest to czarna/
szara/ granatowa spódniczka lub sukienka, biała bluzka, sweterek w kolorze
danej szkoły- u nas granatowy, czarne buty)
KONIEC!
Książki, zeszyty, farby, czy nawet kredki zapewnia dziecku szkoła. Dziecko codziennie w plecaku nosi lunch box, piórnik, butelkę z wodą i teczkę z pracami domowymi. Książki zostają w szkole. Można? Można!
Przykre jest to, że w Polsce nikt nie pomyśli ani o dzieciach, ani o matkach. Maluchy dźwigają plecaki zdecydowanie za ciężkie dla Ich kręgosłupa, a mamy wydają na wyprawkę fortunę, która aż nadto obciąża Ich już i tak okrojoną wypłatę.






My mieszkamy w Szwajcarii i Oliś pójdzie obowiązkowo do szkoły gdy skończy 4 lata!
OdpowiedzUsuńWOW, to jeszcze szybciej niż u nas :) Życzymy powodzenia :)
Usuń